Jak łatwo porzucić ideały. Polityczna droga Grażyny Kuszmar
- Aktualności
Miasto z Wizją / 07.10.2026 / Komentarze
W Szczecinku trudno liczyć na krótką pamięć. Mieszkańcy pamiętają kampanię, składane wtedy deklaracje i to, kto z kim szedł do wyborów. Grażyna Kuszmar zdobyła mandat z listy Koalicji Obywatelskiej. Prosiła o głosy jako część konkretnego środowiska, z określonym programem i obietnicami. Dziś coraz trudniej odnaleźć je w jej politycznych decyzjach.

Najlepszym przykładem jest komunikacja miejska. Jerzy Hardie-Douglas przed wyborami zapewniał, że nie wprowadzi odpłatnych przejazdów. Grażyna Kuszmar deklarowała z kolei, że będzie bronić nieodpłatnej komunikacji. Kiedy jednak przyszło do podejmowania decyzji, oboje znaleźli się po tej samej stronie. Odpłatność wróciła, a przedwyborcze deklaracje pozostały deklaracjami.
W przypadku Kuszmar trudno potraktować to wyłącznie jako różnicę zdań w jednej sprawie. Komunikacja miejska była jednym z konkretnych tematów kampanii i rozwiązaniem bezpośrednio dotyczącym tysięcy mieszkańców. Warto chociażby przypomnieć, że Koalicja Obywatelska zbierała podpisy pod petycją w obronie nieodpłatnych przejazdów, którą podpisało około 2000 osób, a Kuszmar to zignorowała. Jeżeli przed wyborami mówi się ludziom, że będzie się czegoś bronić, to właśnie takie głosowanie jest momentem, w którym wyborcy mogą sprawdzić wartość tych słów.
I nie jest to jedyna sytuacja, w której Grażyna Kuszmar znalazła się po innej stronie niż zdecydowana większość radnych klubu, z którego listy zdobyła mandat. Analiza głosowań pokazuje coś jeszcze bardziej zastanawiającego: częściej głosowała zgodnie z radnymi związanymi z Prawem i Sprawiedliwością niż z radnymi Koalicji Obywatelskiej.
To już trudno sprowadzić do jednego sporu czy jednej uchwały. Z kolejnych głosowań wyłania się polityczny kierunek wyraźnie inny od tego, który wyborcy mogli zobaczyć w czasie kampanii.
Jest w tym jeszcze jeden paradoks. W Szczecinku dobrze pamiętamy kampanię samorządową i Jerzego Hardie-Douglasa ostro atakującego ludzi, z którymi Grażyna Kuszmar wspólnie zabiegała o poparcie mieszkańców. Po wyborach role wyraźnie się zmieniły. Polityczny przeciwnik z kampanii w ważnych dla miasta sprawach zaczął znajdować w Kuszmar wsparcie.
I tu dochodzimy do sedna. Nie chodzi o wewnętrzne relacje w klubie ani partyjne spory. Chodzi o odpowiedzialność za słowa wypowiedziane wtedy, gdy prosi się mieszkańców o głos.
Można zmienić zdanie. Można dojść do wniosku, że wcześniejsze stanowisko było błędne. Można nawet całkowicie zmienić polityczny kierunek. Tyle że wtedy pojawia się pytanie, dlaczego, albo w zamian za co? Nie sugerujemy niczego, mówimy jedynie, że takie pytanie jest naturalną konsekwencją.
Dlatego dziś pytanie do Grażyny Kuszmar nie dotyczy już wyłącznie jednego głosowania. Co wydarzyło się po wyborach, że deklaracje składane mieszkańcom przestały wyznaczać jej polityczny kierunek? Dlaczego burmistrz, który podczas kampanii atakował jej własne środowisko, po wyborach tak często mógł liczyć na jej głos? I wreszcie: skąd tak daleka polityczna zmiana?
Jerzy Hardie-Douglas obiecał, że odpłatnej komunikacji nie wprowadzi. Grażyna Kuszmar obiecała, że nieodpłatnej komunikacji będzie bronić. Gdy nadszedł moment decyzji, oboje znaleźli się po tej samej stronie.
Po drugiej zostały słowa dane mieszkańcom.