Szczecinek w korku. Wicestarosta Daniel Rak o ruchu, parkingach i strefach płatnych
- Aktualności

Problem natężenia ruchu w Szczecinku jest coraz bardziej widoczny. Ile pojazdów jest zarejestrowanych w powiecie szczecineckim?
W powiecie szczecineckim obecnie zarejestrowanych jest 62 997 pojazdów. To bardzo szeroka grupa – od samochodów osobowych, przez ciężarowe i autobusy, po przyczepy oraz pojazdy zaliczane do kategorii „inne”. Najliczniejszą grupę stanowią oczywiście samochody osobowe – blisko 40 tysięcy. Zarejestrowanych jest także 133 samochodów elektrycznych, co pokazuje, że elektromobilność zaczyna odgrywać coraz większą rolę również w naszej części województwa.
Tylko w minionym roku zarejestrowaliśmy 6 514 nowych pojazdów, co jednoznacznie potwierdza, że samochodów systematycznie przybywa. Coraz częściej zdarza się, że w jednym gospodarstwie domowym są dwa, a nawet trzy auta. To wyraźny trend, widoczny z roku na rok. Warto też podkreślić, że rośnie liczba samochodów nowych, kupowanych bezpośrednio w salonach - mówi Daniel Rak.
Można powiedzieć, że Szczecinek jest dziś miastem coraz bardziej zmotoryzowanym?
Zdecydowanie tak. Ilość pojazdów na naszych ulicach i parkingach jasno pokazuje, że samochód stał się podstawowym środkiem transportu dla wielu mieszkańców. Szczególnie mocno widać to obecnie, w czasie realizacji – w mojej ocenie – nieprzemyślanej i zbędnej inwestycji, jaką jest przebudowa ronda na skrzyżowaniu ulic Armii Krajowej, Pileckiego i Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Skutki tej decyzji odczuwają dziś wszyscy kierowcy. Przejazd ulicą Mickiewicza, która stała się główną trasą objazdową, w godzinach szczytu to prawdziwy koszmar komunikacyjny. Ta sytuacja tylko potwierdza, jak bardzo Szczecinek jest dziś miastem zmotoryzowanym i jak duży wpływ na codzienne funkcjonowanie mieszkańców mają decyzje dotyczące organizacji ruchu - Daniel Rak.
Czy mieszkańcy powiatu coraz częściej korzystają z samochodu jako podstawowego środka transportu?
Tak, taką tendencję obserwujemy od dłuższego czasu. Warto jednak zadać sobie pytanie, co wydarzy się po wprowadzeniu odpłatnych przejazdów komunikacją miejską. Mieszkańcy bardzo chętnie korzystali z bezpłatnych przejazdów i wyraźnie sprzeciwiali się pomysłom ich likwidacji, co jednoznacznie pokazuje, że była to inicjatywa trafiona i potrzebna. Odejście od bezpłatnej komunikacji może sprawić, że jeszcze więcej osób przesiądzie się do samochodów, co dodatkowo zwiększy natężenie ruchu na ulicach miasta - mówi Daniel Rak.
Bardzo duży problem stanowią miejsca parkingowe, a raczej…ich brak.
To problem, który wszyscy odczuwamy na co dzień. Dla jasności warto jednak powiedzieć wprost, że przestrzeń, która dziś cieszy się ogromną „popularnością” w rejonie ZUS-u i ulicy Jana Pawła II, w pobliżu ratusza, nie powinna być nawet nazywana parkingiem. To w najlepszym wypadku kawałek ubitej ziemi. A parking, zgodnie ze standardami, powinien posiadać utwardzoną nawierzchnię, odwodnienie, zakończone podczyszczaczem wód opadowych i włączony do sieci deszczowej, a także odpowiednie oznakowanie oraz bezpieczne wjazdy i wyjazdy.
Drugim poważnym problemem jest pozostawianie na parkingach samochodów przeznaczonych do sprzedaży. Takie auta potrafią zajmować miejsca przez długie tygodnie, blokując przestrzeń dla mieszkańców i klientów okolicznych sklepów. W praktyce tworzą się tam nieformalne giełdy samochodowe, funkcjonujące w samym centrum miasta, co dodatkowo obciąża i tak niewydolny system parkingowy.
To są realne, codzienne wyzwania, na które trzeba zacząć szukać rozsądnych i systemowych rozwiązań - dodaje Rak.
A co z pomysłem wprowadzenia strefy płatnego parkowania?
Nie jest tajemnicą, że nie jestem entuzjastą tego pomysłu. Wiele osób mieszkających w centrum zostawia samochód blisko domu. Co z opłatami w ich przypadku? Co z opłatami w przypadku osób dojeżdżających do pracy, szkoły czy bliskich którymi się opiekują? Wprowadzenie strefy płatnego parkowania w Szczecinku będzie oznaczać dodatkowe obciążenie finansowe dla mieszkańców, którzy często nie mają realnej alternatywy komunikacyjnej, a samochód jest dla nich podstawowym narzędziem codziennego funkcjonowania.
Uważam, że takie rozwiązanie powinno być gruntownie przeanalizowane i poprzedzone rzetelną oceną skutków, a nie wprowadzane pochopnie. Mam też wrażenie, że w tym przypadku celem nie jest przede wszystkim poprawa komfortu mieszkańców, tylko wygenerowanie dodatkowego przychodu do budżetu miasta - czyli de facto sięgnięcie do ich kieszeni po kolejną opłatę, którą trudno nazwać inaczej niż daniną - kończy Daniel Rak.