Ratusz chce budować osiedle socjalne na Pilskiej, ale nie wie, ilu ludzi mieszka na Polnej

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 21.08.2026 / Komentarze
Miasto Szczecinek planuje przeniesienie obecnych lokali socjalnych i budowę kolejnych mieszkań w rejonie ulic Pilskiej i Raciborek. Wokół pomysłu od tygodni trwa gorąca dyskusja, pojawiły się protesty mieszkańców, a radni domagają się od burmistrza szczegółowych informacji. Postanowiliśmy więc zapytać ratusz o podstawową rzecz: ile osób obecnie mieszka w lokalach socjalnych przy ul. Polnej. Odpowiedź miasta może zaskakiwać. Urząd przyznał, że... nie posiada takiej informacji.
Chcą przenosić ludzi, ale nie wiedzą, ilu ich jest?

Wokół planowanego osiedla socjalnego przy ul. Pilskiej w Szczecinku narasta spór. Mieszkańcy Raciborek protestują przeciwko lokalizacji, a część radnych otwarcie sprzeciwia się pomysłowi skupienia dużej liczby lokali socjalnych w jednym miejscu. Podczas jednej z komisji pojawił się nawet zarzut dotyczący tworzenia swoistego getta społecznego. 

Ratusz pozostaje przy swoich planach. I właśnie dlatego postanowiliśmy sprawdzić, na jakich danych opiera się miejska polityka mieszkaniowa.

Nie pytaliśmy o prognozy. Nie pytaliśmy o szacunki. Nie pytaliśmy nawet o to, ile mieszkańców może w przyszłości trafić na Pilską.

Zadaliśmy proste pytanie:

Ile osób obecnie zamieszkuje mieszkania socjalne przy ulicy Polnej, w tym ile jest tam dzieci, seniorów oraz osób z orzeczeniem o niepełnosprawności?

Odpowiedź ratusza jest zaskakująca.

„Urząd Miasta Szczecinek nie posiada takiej informacji”

Miasto poinformowało nas, że nie posiada informacji dotyczącej liczby osób zamieszkujących lokale socjalne przy ul. Polnej, w tym podziału na poszczególne kategorie mieszkańców.

Czyli w skrócie: ratusz chce zmieniać sposób organizacji mieszkań socjalnych, ale nie potrafi powiedzieć, ilu ludzi mieszka obecnie w jednym z miejsc, które ma zostać objęte tą zmianą.

I trudno nie zapytać: jak to możliwe?

Podstawowa wiedza o własnych lokalach

Miasto jest odpowiedzialne za gospodarowanie swoim zasobem mieszkaniowym. Tymczasem w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną nie wskazało nawet liczby osób zamieszkujących lokale socjalne przy Polnej.

Nie wiemy więc z odpowiedzi ratusza, ilu mieszkańców miałoby zostać objętych ewentualną zmianą. Nie wiemy, ilu wśród nich jest dzieci. Nie wiemy, ilu seniorów. Nie wiemy też, ile osób posiada orzeczenie o niepełnosprawności.

A przecież właśnie takie informacje powinny mieć znaczenie przy planowaniu polityki mieszkaniowej.

Najpierw Pil­ska, potem pytania?

Sprawa jest tym bardziej zastanawiająca, że planowana lokalizacja przy Pilskiej wywołała już poważną dyskusję. Radni pytają o skalę przedsięwzięcia, sens koncentracji mieszkań socjalnych w jednym miejscu oraz konsekwencje społeczne takiego rozwiązania. 

Padają argumenty o potrzebie integracji mieszkańców, zamiast ich izolowania. Wskazywane są również problemy z dostępnością komunikacyjną i infrastrukturą w rejonie Pilskiej. 

W tej sytuacji wydawałoby się naturalne, że ratusz dysponuje dokładnymi danymi dotyczącymi obecnego osiedla socjalnego.

Tymczasem okazuje się, że na tak podstawowe pytanie odpowiedź brzmi: nie posiadamy takiej informacji.

Ratusz sam sobie komplikuje sprawę

I właśnie tutaj pojawia się największy problem wizerunkowy dla władz miasta.

Jeżeli ktoś przedstawia mieszkańcom koncepcję przeniesienia lub reorganizacji lokali socjalnych, powinien być w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania: ilu ludzi dotyczy ta decyzja, jaka jest struktura tych gospodarstw domowych i jakie są ich rzeczywiste potrzeby?

Bez tego dyskusja zaczyna przypominać stawianie rozwiązania przed dokładnym zdefiniowaniem problemu.

Bo skoro nie wiadomo, ilu mieszkańców obecnie żyje przy Polnej, to na jakiej podstawie określana jest skala przyszłego osiedla?

To nie jest tylko spór o lokalizację

Spór o Pilską dawno przestał być zwykłą dyskusją o tym, gdzie postawić nowe mieszkania. Stał się pytaniem o to, jak Szczecinek prowadzi politykę społeczną i czy chce integrować mieszkańców, czy skupiać ich w jednym miejscu. 

Teraz dochodzi do tego kolejny problem: czy ratusz ma wystarczającą wiedzę o obecnym zasobie socjalnym, żeby podejmować decyzje dotyczące jego przyszłości?

Odpowiedź udzielona naszej redakcji nie buduje w tej kwestii zaufania.

Bo naprawdę trudno uznać za normalną sytuację, w której miasto planujące duże zmiany w polityce mieszkaniowej nie jest w stanie podać, ilu ludzi mieszka w istniejących lokalach socjalnych przy Polnej.

I to właśnie może być największym problemem ratusza w całej dyskusji o Pilskiej: zamiast przekonać mieszkańców do swoich planów, sam dostarcza kolejnych powodów do zadawania pytań.