Próba zastraszenia mediów zakończona klęską. Sąd miażdży argumenty Douglasa
- Aktualności

Próba uciszenia krytyki?
Sprawa dotyczyła publikacji w mediach społecznościowych, w której wykorzystano fragment wypowiedzi burmistrza. Hardie-Douglas uznał to za zniesławienie i skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko osobom związanym ze stowarzyszeniem „Miasto z Wizją”.
W naszej ocenie – i jak potwierdził sąd – była to próba wywarcia presji na niezależne środowiska medialne i społeczne. Szczególnie te, które nie korzystają z finansowego wsparcia ze strony ratusza i pozwalają sobie na krytykę lokalnej władzy.
Sąd: to element debaty publicznej
Sąd nie miał wątpliwości, że sporna publikacja mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki. Jak czytamy w uzasadnieniu:
„Wypowiedzi objęte skargą mają charakter ocen i komentarzy, stanowiących element retoryki krytycznej, typowej dla debaty publicznej”
Co więcej, sąd podkreślił, że sprawa dotyczyła działań w sferze publicznej, a więc takiej, w której granice krytyki są znacznie szersze:
„Jawią się jako osadzone w sferze debaty publicznej, dotyczącej działalności organów władzy samorządowej, a zatem w sferze, w której dopuszczalny zakres krytyki jest szeroki”
Funkcja publiczna = większa odporność na krytykę
Sąd przypomniał również fundamentalną zasadę demokracji: osoby pełniące funkcje publiczne muszą liczyć się z ostrą oceną swoich działań:
„Osoby pełniące funkcje publiczne muszą liczyć się z krytyką, w tym także z użyciem sformułowań o charakterze przesadzonym lub prowokacyjnym”
To stanowisko jest zgodne zarówno z orzecznictwem Sądu Najwyższego, jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
„Nie każda krytyka to przestępstwo”
Kluczowe dla rozstrzygnięcia było uznanie, że nawet ostre i emocjonalne wypowiedzi nie muszą oznaczać zniesławienia:
„Realizowanie funkcji ochronnej przepisu art. 212 § 1 kk nie może prowadzić do kryminalizacji życia społecznego”
oraz:
„Negatywny odbiór przez innych uczestników życia społecznego nie zawsze musi być oceniany w kategoriach przestępstwa”
Jednoznaczny finał
W efekcie sąd uznał, że:
„Zdarzenie (…) nie wypełnia ustawowych znamion przestępstwa (…) co uzasadnia umorzenie postępowania”
Wnioski
Wyrok ten to ważny sygnał dla lokalnych mediów i aktywistów: krytyka władzy – nawet ostra – jest legalnym elementem debaty publicznej. Próby jej tłumienia poprzez procesy karne mogą zostać uznane za bezzasadne.
Sprawa burmistrza Szczecinka pokazuje również coś więcej – że sięganie po instrumenty prawne wobec krytycznych głosów może być postrzegane jako próba ich zastraszenia. Tym bardziej, gdy dotyczą środowisk niezależnych finansowo od lokalnej władzy.