Pieniądze za szczepionki, których dzieci nie dostały? Sąd rozstrzygnie sprawę szczecineckiej pielęgniarki

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 13.01.2026 / Komentarze
Po wielu miesiącach zakończył się proces byłej pielęgniarki, oskarżonej o poważne nieprawidłowości przy wykonywaniu szczepień ochronnych u dzieci. Sprawa, która od początku budziła ogromne emocje wśród rodziców i lokalnej społeczności, dotyczy aż 40 małoletnich pacjentów. Wyrok w tej głośnej sprawie ma zostać ogłoszony w najbliższych tygodniach.

Jak wynika z ustaleń śledczych, kobieta miała pobierać od rodziców pieniądze za nierefundowaną szczepionkę skojarzoną, której — według prokuratury — w rzeczywistości dzieciom nie podawała. Rodzice byli przekonani, że ich dzieci zostały zaszczepione zgodnie z obowiązującymi procedurami, tymczasem wprowadzono ich w błąd, co doprowadziło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Śledztwo wykazało, że łączna kwota wyłudzonych pieniędzy wyniosła co najmniej 16 tysięcy złotych. Proceder miał trwać przez kilka lat — od 2016 do 2019 roku — w czasie, gdy oskarżona pełniła funkcję pielęgniarki odpowiedzialnej za szczepienia ochronne w jednej ze szczecineckich przychodni.

Podczas mów końcowych prokuratura nie miała wątpliwości co do winy oskarżonej. — Wnoszę o uznanie oskarżonej winną zarzucanych jej czynów oraz o przyjęcie, że stanowią one ciąg przestępstw — mówiła na sali rozpraw prokurator Ewa Dziadczyk. Jak podkreśliła, waga sprawy i jej konsekwencje wymagają zdecydowanej reakcji wymiaru sprawiedliwości.

Prokuratura domaga się dla byłej pielęgniarki trzech lat pozbawienia wolności, grzywny w wysokości 50 stawek dziennych po 20 zł każda, a także pięcioletniego zakazu wykonywania zawodu. Wniosek obejmuje również obowiązek naprawienia szkody poprzez zwrot pieniędzy rodzicom, od których pobrano opłaty za szczepionki.

Obrona konsekwentnie kwestionowała część ustaleń śledztwa, wskazując m.in. na braki dowodowe oraz nieścisłości w dokumentacji medycznej. Sama oskarżona nie pojawiła się na ostatniej rozprawie.

Sprawa odbiła się szerokim echem w Szczecinku, wywołując pytania o nadzór nad procedurami medycznymi i bezpieczeństwo najmłodszych pacjentów. Dla wielu rodzin kluczowe pozostaje nie tylko rozstrzygnięcie sądu, ale także odpowiedź na pytanie, czy ich dzieci rzeczywiście otrzymały należną ochronę zdrowotną.