Mafia działała również w Szczecinku

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 12.11.2020 / Komentarze
"Cudownie" zmieniali olej smarowy. Oszukali państwo na ponad 100 mln zł

Śledczy twierdzą, że rozpracowana przez nich zorganizowana grupa przestępcza była wyjątkowa. Żeby ukryć pieniądze, kupowała nie tylko nieruchomości czy luksusowe samochody, ale przejęła też legalnie działającą firmę drobiarską. Prokuratorzy ją zarekwirowali. Sprawa trafiła już do sądu, a blisko 40 oskarżonych przyznało się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze – ustalił Business Insider Polska.

Z aktu oskarżenia wynika, że grupa funkcjonowała między marcem 2016 r. a końcem czerwca 2017 r. Swój proceder, jak ustalono w toku śledztwa, umiędzynarodowiła, bo oprócz działania w podwarszawskich miejscowościach, była obecna także w Szczecinku, Krotoszynie oraz na terytorium Niemiec, Litwy, Łotwy, Czech i Rumunii.

Jak ustalił Business Insider Polska, obszerny, bo liczący ponad tysiąc stron, akt oskarżenia jest już w stołecznym Sądzie Okręgowym. Dotyczy 52 osób, które zdaniem prokuratury stworzyły zorganizowaną grupę przestępczą. Zgodnie z ustaleniami śledztwa celem jej działania było oszukiwanie państwa na VAT i akcyzie. Chodzi o obrót olejem smarowym, który jest zwolniony z tych podatków, ale w tym przypadku był sprzedawany jak olej napędowy. Prokuratura szacuje, że budżet państwa stracił blisko 103 mln zł, z czego ponad 72 mln zł to akcyza, a niemal 31 mln zł dotyczy podatku od towarów i usług.

Na czym według śledczych polegało przestępstwo? Oskarżeni utworzyli skład podatkowy w Nasielsku niedaleko Warszawy, w którym produkowano zwolniony z akcyzy i podatku VAT olej smarowy. Zlecenia na towar pochodziło m.in. od czeskiej firmy, która była kontrolowana przez grupę. Olej smarowy był następnie wywożony za granicę. Trafiał głównie do Niemiec. W Niemczech polska służba celno-skarbowa nie monitorowała już transportu. To zaś według prokuratury ułatwiło zmianę jego przeznaczenia i sprzedaży jako oleju, ale już napędowego.

Za naszą zachodnią granicą olej był przeładowywany do cystern, a te zgodnie z dokumentami przewozowymi miały go dostarczyć do odbiorców z Litwy, Łotwy oraz Rumunii. To zdaniem śledczych była jednak fikcja, a towar trafiał do Polski i był sprzedawany w kraju bez opłacania VAT i akcyzy.

Nieopodatkowany olej miało trafiać nie tylko na stacje paliw, ale także do firm transportowych czy gospodarstw rolnych. W przypadku stacji omijano te sieciowe, które należą głównie do koncernów paliwowych. Rozliczenia finansowe miały się głównie odbywać w gotówce.

Prokuratura szacuje, że należności podatkowe, które nie wpłynęły do budżetu z jednej tylko cysterny oleju, wynosiły, co najmniej 50 tys. zł. Skład podatkowy, który się zajmował produkcją, był zaś w stanie zapełnić 25 cystern tygodniowo.

Prokuratorzy w śledztwie postawili oskarżonym również zarzuty prania pieniędzy. Zdaniem śledczych kierujący zorganizowaną grupą przestępczą próbowali ukryć skąd mają pieniądze. Kwoty były duże, bo chodzi o około 70 mln euro i blisko 140 mln zł.

W tym celu mieli wykorzystywać rachunki bankowe kontrolowanych podmiotów, na które trafiły pieniądze ze sprzedaży oleju. Kupowali również firmy transportowe, nieruchomości, a nawet legalnie działającą i nie związaną z paliwowym biznesem spółkę Indyk Mazowsze.

Razem z aktem oskarżenia przekazano sądowi zabezpieczone m.in. luksusowe samochody, gotówkę w złotych, euro i dolarach, liczną biżuterię, złote monety oraz tiry z cysternami, których wartość przekracza 10 mln zł. Wiele osób, które przewinęło się w śledztwie, poszło na współpracę z prokuraturą.

Oskarżonym grozi od roku do 10 lat za kratami. Przy czym jeden z podejrzanych będzie odpowiadał za tzw. zbrodnię vatowską, w której kara pozbawienie wolności zaczyna się od trzech lat. Chodzi o wystawianie sfałszowanych lub przerabianych faktur na kwotę, co najmniej 5 mln zł.

Bartek Godusławski

Business Insider

Opracowanie i foto: Sławomir Włodarczyk