Konkurs na dyrektora muzeum i fala emocji. Mieszkańcy bronią Ireneusza Markanicza i pytają o intencje ratusza

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 09.01.2026 / Komentarze
Decyzja Urzędu Miasta w Szczecinku o ogłoszeniu konkursu na stanowisko dyrektora Muzeum Regionalnego, po dziesięciu latach kierowania placówką przez Ireneusza Markanicza, wywołała duże poruszenie wśród mieszkańców. Choć formalnie chodzi o standardową procedurę konkursową, sposób jej przeprowadzenia oraz polityczne tło sprawy rodzą pytania o rzeczywiste motywy ratusza.

W opublikowanym ogłoszeniu o konkursie na nowego dyrektora muzeum uwagę zwraca jedna istotna kwestia: brak wymogu doświadczenia w kierowaniu instytucją lub zespołem. Kandydaci muszą wykazać się odpowiednim wykształceniem, stażem pracy oraz przedstawić koncepcję funkcjonowania muzeum, jednak doświadczenie menedżerskie nie zostało wskazane jako warunek konieczny.

Dla części obserwatorów lokalnej sceny publicznej jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Muzeum Regionalne to instytucja wymagająca nie tylko wiedzy merytorycznej, ale także umiejętności zarządzania zespołem, budżetem i projektami kulturalnymi.

Polityczne tło decyzji

Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście osoby dotychczasowego dyrektora. Ireneusz Markanicz jest nie tylko wieloletnim szefem muzeum, ale także czynnym samorządowcem, związanym z opozycją wobec obecnych władz miasta. W lokalnych mediach i komentarzach pojawiają się sugestie, że rozpisanie konkursu może być formą politycznego rozliczenia, a nie jedynie neutralną decyzją administracyjną.

Tego typu interpretacje wzmacniają emocjonalne reakcje mieszkańców, które pojawiły się w mediach społecznościowych.

„To zemsta”. Głos mieszkańców w obronie dyrektora

Pod jednym z postów dotyczących sprawy pojawiło się wiele komentarzy wyrażających jednoznaczne wsparcie dla Ireneusza Markanicza i ostrą krytykę decyzji władz miasta.

Pani Iwona pisze:

„Oczywiście, że zemsta. Burmistrz nie lubi, jak ktoś ma inne zdanie. Coraz bardziej widać, jaki jest zadufany w sobie”.

Pan Tadeusz zwraca uwagę na polityczną odpowiedzialność wyborców:

„Ktoś przecież głosował na tego łysego burmistrza. I teraz takie wielkie zdziwienie… Od dawna było wiadomo, że ten facet dba tylko o swoje interesy i nie wolno mu się sprzeciwiać. To taki lokalny Jarosław, tylko bez kota”.

Jeszcze ostrzej sytuację ocenia pani Joanna:

„Oczywiście, że ten gad się teraz będzie mścił na tych, którzy mu się sprzeciwili. Teraz to będzie przykład, że nie można mieć własnego zdania, bo będzie się to skutkowało zwolnieniem z pracy”.

Podobny ton ma komentarz pana Tomasza:

„Sami wybraliście tego kłamcę i oszusta. Teraz będzie tylko coraz gorzej”.

Nie brakuje też głosów skupiających się bezpośrednio na ocenie pracy dotychczasowego dyrektora. Pan Rafał pisze krótko:

„Szkoda, bo to odpowiednia osoba i kompetentna!”.

Najbardziej emocjonalny komentarz zamieszcza pan Mariusz:

„A to już jest zwykłe skurwysyństwo”.

Nieoficjalne nazwiska i pytania o transparentność

W kuluarach nieoficjalnie mówi się również o możliwych faworytach konkursu. Wśród wymienianych nazwisk pojawia się Rajmund Wełnic — dziennikarz, który w ostatnim czasie rozpoczął pracę w ratuszu. Te spekulacje, choć niepotwierdzone, dodatkowo podsycają wątpliwości części mieszkańców co do przejrzystości całego procesu.

Co dalej z muzeum?

Na razie ratusz nie odniósł się publicznie do zarzutów o polityczną motywację decyzji ani do krytycznych komentarzy mieszkańców. Oficjalnie konkurs ma wyłonić najlepszego kandydata na dyrektora muzeum. Dla wielu szczecinecczan kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy procedura będzie rzeczywiście merytoryczna i otwarta, czy też stanie się kolejnym przykładem upolitycznienia instytucji kultury.

Jedno jest pewne — sprawa odejścia Ireneusza Markanicza z muzeum stała się czymś więcej niż personalną zmianą. To dziś jeden z najbardziej komentowanych tematów lokalnej debaty publicznej.